ŻYCIE POLAKÓW - DZISIAJ
Gdyby życie nasze usłane było płatkami pięknych kwiatów czy róż,
Nie byłoby wojen,katastrof,wypadków,
czy też innych strasznych burz.
Nie byłoby tragedii,też cierpienia i pełnych smutku
twarzy większości Polaków,
Żyłoby się cudownie,kolorowo,w miłości,przyjaźni,
bez żadnych łajdaków.
Cóż zyskaliśmy w codziennym życiu z tej naszej tzw.wolności,
Prócz biedy,rozwarstwienia społeczeństwa,
strachu przed przyszłością.
Żyjemy dzisiaj w wolnym kraju,
lecz w jakimś niepojętym kapitaliźmie,
Babrzemy się w politycznych ambicjach rządzących
i tkwimy w tej zgniliźnie.
Cóż nam z tej dwudziestoletniej już ponad
nadziei prawdziwej wolności,
A ja widzę na twarzach Rodaków smutek,żal,
rozgoryczenie,ciągłe wątpliwości.
Rządzący przemyślnie i sprytnie rozdrobnili
przeważającą większość Polaków,
Większość żyje w ubóstwie,a władza i posłowie
widzą nas jak zbędnych robaków.
Większość naszych rządzących na Wiejskiej w Warszawie
udają wielkich posłów,
Twarze zaokrąglone,zadowolone,portfele wypchane
a przypominają upartych osłów.
A my tęsknimy tylko przecież za godnym życiem,
pragniemy pracy i spokoju
Wewnętrznego, ale jesteśmy zaganiani pracą,
w ciężkim,trudnym znoju.
Nie mamy kont w Szwajcarii,
nie marzymy o wakacjach na Maderze,
Wystarczy nam godne ,proste życie,
marzymy o zwykłym leśnym spacerze.
Nam wystarczy Polska,niezniszczona przyroda,
co tutaj i to jest nam bliskie.
Rozwaliliście Polaków wszystkie dziedziny życia,
rozbiliście rodziny,
Zniszczyliście huty,stocznie,kopalnie,
służbę zdrowia,
oczom nie wierzymy.
Że macie miny radosne,twarze butne,
śmiałe,
w mediach czynicie kpiny,
Z naszej polskiej tożsamości,z codziennego życia,
tego Wam nie wybaczymy.
Stworzyliście nam dzisiaj piekło na ziemi,naszym wnukom,dzieciom,
Nie ma wśród nas,większości Polaków jedności,wrażliwości,
Jest Was mały procent wielkich tego świata i dumnych bogaczy,
A zgotowaliście ludziom bezdomność,biedę,rozgoryczenie i tyle rozpaczy.
A co zrobiliście ze żłobkami,przedszkolami,
Gdzie nauczyciele nie są do przekazywania wiedzy uczniom,
teraz są urzędasami.
Którym narzuciliście różne ankiety,formularze,
Że nie mają czasu przygotować się do lekcji
i do normalnego nauczania.
Przez Wasze ustawy,głupie zarządzenia,
durne ankiety dotyczące dzieci,
Większość naszego młodego pokolenia przyszłych pracobiorców,
to półanalfabeci.
Rośnie pokolenie,które w trzecich klasach gimnazjum nie skleci
normalnego zdania
Poprawnie,nie znają historii Polski,są nieukami,
a nauczycielom dajecie nowe zadania.
A co z energetyką,gdzie prąd drożeje,
zakłady rozbudowują administrację,
Co dzieje się z naszą polską pocztą,
bo i listonosze wpadają
w skrajną determinację.
Niech któryś z rządzących przez tydzień ponosi torbę,
ważącą tyle,
co ćwierć worka ziemniaków,
Bo czasami trzeba iść dwa,trzy razy,
zrobić ze 20 km;znikną Wam wtedy
miny cwaniaków.
Oddajcie swoje rządowe limuzyny na przetarg,
a kupcie sobie rowery,skutery,
I co tam jeszcze chcecie,chodźcie pieszo,
jeździjcie tramwajami do ciężkiej cholery.
Podróżujcie pociągami,autobusami,
pieniądze za limuzyny oddajcie matkom,
Które mają piątkę dzieci lub więcej i żyją w skrajnej biedzie,
dajcie dożyć dziadkom.
Wtedy,butni posłowie,wejdziecie w tok codziennego życia
naszej normy,
Będziecie dotlenieni,zdrowsi,może nabierzecie rozumu
i lepszej fizycznej formy.
Ale osobiście nie wierzę w to,
byście choć jesteście ustawieni,dzisiaj się zmienili,
Byście mogli być normalnymi ludźmi,rzetelnymi
i w swych sumieniach szczęśliwi.
Ocknijcie się Rodacy,kochani Polacy
i popatrzcie w koło,
Wtedy zobaczycie prawdę,biedę,pogardę dla słabszych,
bo nie jest wesoło.
Śmieją się nam w oczy Ukraińcy,kpią Rosjanie i na pozór przyjaźni nam Niemcy,
Żeśmy przespali dwadzieścia lat wolności,tak mówią dzisiaj o nas cudzoziemcy.
Jeszcze raz podźwignijcie czoła i ruszcie naszymi polskimi głowami,
By w świecie,Europie,nie być za Ugandą,Rumunią i innymi krajami.
Zewrzyjmy wszystkie nasze siły jeszcze raz,zbudujmy naszą Polskę
prawdziwej wolności,
Która da nam radość,skończy z biedą,aferami i nadmiarem ludzkiej podłości.
10 kwietnia 2010 roku nasz Pan Bóg dał wam drugi Katyń,choć
w mniejszym wymiarze,
Pochylcie rządzący posłowie,winni wszyscy,
Polacy swoje w żalu twarze.
By znowu nie być za dwa,trzy tygodnie,
miesiące w następnym codziennym obrazie,
I czujący się winni,przeproście,
by po tej tragedii nie było obelg,
afer,
kłótni w polskim krajobrazie.
Koniec części pierwszej.
Wiersz ten napisałem 12 kwietnia 2010 r.